Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

5.07.2017

Czy sami decydujemy o naszym losie?
Jill Santopolo, Światło, które utraciliśmy

Kiedy Wydawnictwo Otwarte obdarowało mnie powieścią o wielkiej, szalonej i tragicznej miłości z jednym z najważniejszych wydarzeń początku XXI w. w tle, nie przypuszczałam, że będzie to tak poruszająca lektura. Nowy Jork, 11 września 2001 r. Studenci Lucy i Gabe poznają się w dniu, gdy oczy całego świata skierowane są na upadające wieże World Trade Center. Nie jest to jeszcze czas, gdy oglądamy w telefonach relacje na żywo, więc po zajęciach dwójka bohaterów wdrapuje się na dach akademika, by z oddali obserwować pył unoszący się nad miastem. Wobec śmierci i zniszczenia życie wydaje się nagle tak kruche i ulotne. To wspólne doświadczenie wpłynie na całe ich życie, redukując od samego początku wszelkie bariery między nimi. Jednocześnie w obojgu narodzi się potrzeba intensywnego przeżywania chwil, które są policzone, i pragnienie zmiany świata, wypełnienia misji.


29.06.2017

Jak po stracie otworzyć się na nową miłość?
Abbi Waxman, Ogród małych kroków

Muszę to przyznać: ja również padłam ofiarą tej czarującej opowieści! 

Lili to trzydziestoczteroletnia wdowa, matka dwóch dziewczynek i wzięta ilustratorka pracująca w wydawnictwie. Jej ukochany mąż zginął w wypadku samochodowym kilka lat temu, jednak kobieta wciąż nie potrafi poradzić sobie z tą stratą. Na szczęście w zmaganiu z potomstwem, małymi Annabel i Clare, i trudami dnia codziennego pomaga bohaterce siostra, Rachel, zadziorna i wyzwolona bizneswoman. Gdy Lili dostaje zlecenie zilustrowania serii przewodników o warzywach, a wydawnictwo wysyła ją przy okazji na kurs ogrodnictwa, zabiera ze sobą całą swoją wesołą gromadkę. Kogo poznają na zajęciach? Czy kontakt z naturą pomoże im poczuć się lepiej w swojej skórze i znaleźć rozwiązania problemów?

Z reguły ostrożnie podchodzę do powieści, które reklamowane są jako ciepłe, optymistyczne, jednocześnie wzruszające i rozśmieszające do łez. Bo łatwo powiedzieć! Jednak temat utraty bliskiej osoby, żałoby i próby ponownego otwarcia się na świat jest mi bardzo bliski, więc od razu zwrócił moją uwagę (choć oczywiście pełna uroku okładka również odegrała swoją rolę). I co tu dużo mówić - to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Dlaczego?

1.03.2017

Czym jest kobiecość?
Rupi Kaur, Mleko i miód

Od pierwszej chwili, gdy tomik Mleko i miód znalazł się w moich rękach, wiedziałam, że nie można go oceniać wyłącznie pod względem zawartych wewnątrz wierszy. Rupi Kaur to nie tylko poetka. Rupi Kaur to artystka, a jej debiut jest wszechstronnym dziełem.

Wydanie dwujęzyczne od razu mnie zachwyciło. Poezję przeważnie wydaje się stosunkowo ładnie, jednak nie pamiętam, kiedy ostatnio z podobnym namaszczeniem trzymałam w rękach tomik wierszy.

Autorka odpowiada za całość projektu graficznego. Czarno-biała, minimalistyczna okładka nadaje ton. Pszczoła widniejąca pod tytułem, która stała się już chyba znakiem rozpoznawczym Kaur, jest jednym z wielu rysunków znajdujących się w książce. Obrazki dopowiadają, dobitnie potwierdzają lakoniczne wypowiedzi, a czasem nadają klimat, budując tło (na którego brak w tekstach narzekają niekiedy wybredni czytelnicy). Strona tytułowa i poezja drukowana jest na białym papierze, a na czarnym wszystko inne, czyli strona z dedykacją, spis treści, tytuły rozdziałów itd. Bardzo podoba mi się ta minimalistyczna koncepcja, która symbolicznie wskazuje na pewną radykalność i dosadność - rzeczywistość jest czarna lub biała, nic pomiędzy, nic zbędnego. Jednocześnie spora dawka czerni pozostawia wrażenie niepokoju.

30.01.2017

Co ma wspólnego człowiek z drzewami?
Peter Wohlleben, Sekretne życie drzew

Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2016
Stron: 252
Mimo że jeszcze jakiś czas temu nie interesowałam się tak żywo nowościami na rynku wydawniczym, to Sekretne życie drzew dość szybko wpadło mi w oko. Tak, oceniam książki po okładkach, a ta sprawiła, że z miejsca zapragnęłam posiąść na własność przyszły bestseller. Po odebraniu przesyłki zachwyciłam się świetną jakością papieru (sic! dobre drzewo poszło;)), ciepłym odcieniem kart, eleganckim składem, urokliwymi elementami graficznymi, gładziutką, matową okładką z grafiką w bardzo moim stylu, drobiazgową, organiczną, ingerującą w tekst tytułu... I można by tak jeszcze długo! Przyznam jednak, że po przerzuceniu kilku kartek odstawiłam książkę na półkę i zajęłam się czym innym.